Odwiedzin na stronie:
Online:
Dzisiaj jest: środa, 23.08.2017r. Imieniny: Apolinarego, Miły, Róży
 
 
Jesteś w » Strona Główna » Aktualności » Archiwum 2014

 Gulasz na cztery głosy     

 

Loading ....


Sześć lat trwa już owocna współpraca naszego miasta ze słowacką gminą Niżna na Orawie. Wspólne imprezy sportowe, kulturalne i kulinarne zbliżyły do siebie nasze gminy, zadzierżgnięte zostały liczne przyjaźnie, staliśmy się sobie, mówiąc wprost, bardzo bliscy. Z każdym rokiem wspólnych, polsko-słowackich przedsięwzięć przybywa. Spektakularnym, wieńczącym lata przyjaźni wydarzeniem, była prezentacja albumu pokazującego piękno Niżnej i Mszany Dolnej - "wczoraj" i "dziś" naszych małych ojczyzn. Pachnący jeszcze świeżością album zawiera opisy w trzech językach. Urzekają pięknem barwne fotografie na których "zatrzymano" wydarzenia z ważnych chwil naszych miejscowości. Zachwyt budzi bogactwo przyrody, zapierające dech pejzaże, piękno wiosny, surowść zimy, ciepło lata i melancholijna jesień.

 

Loading ....

Wydanie albumu nie kończy naszej przyjaźni, a wręcz przeciwnie, jest zachętą do jej pielęgnacji i codziennego ubogacania. W ostatnią sobotę (5 lipca) pojechaliśmy do Niżnej, by właśnie trwajacą już tyle lat owocną współpracę jeszcze utrwalić i niejako "wciągnąć" w jej klimat tych, co jej wybornego smaku jeszcze nie poznali. Do Niżnej pojechali chórzyści z Chóru Męskiego im. ks. J. Hajduka z parafii św. Michała Archanioła. W podróż liczącą 74 km. wyruszyliśmy dwoma busami - jeden był "śpiewający" bo jechali w nim panowie z chóru, a drugi "mieszany" - na jego pokładzie znaleźli się mieszkańcy miasta i samorządowcy. Zabraliśmy też, jak co roku na Niżnianski Kotlik, niezbędne wiktuały potrzebne jako "wsad" do kociołka. Niewiele ponad godzinę zabrała nam podróż - cudowna, letnia pogoda pozwoliła nacieszyć oczy bogactwem orawskiej krainy. Szczyty Tatr, gdzieniegdzie jeszcze przyprószone białym śniegiem, były dopełnieniem niesamowitych wrażeń.

 

Loading ....

Niżna powitała nas ciepło, dosłownie i w przenośni. Gościnność Słowaków jest znana i doceniana przez nas. Nie inaczej było i tym razem. Pyszne owcze sery, prawdziwa "żyntyca" niżniańsko-orawskie nalewki, słodkości i mięsiwo wszelakiego gatunku, a nadto szczery uśmiech na ustach gospodarzy, zapowiadał przednią zabawę. I tak też było - chórzyści przyjechali do Niżnej z dyrygentem i partyturami. Oznaczało to jedno, że będą chcieli na Słowacji zaśpiewać, choć ich głównym zadaniem na sobotnie przedpołudnie było .... warzenie gulaszu. Od niżniańskiego starosty, Jaroslawa Rosiny dostaliśmy wielki kocioł, drewno na ogień, stoły i ławy pod namiotami i numer startowy "24". Reszta ekwipunku była już po naszej stronie. Jak co roku z odsieczą przyszedł nam niezawodny Sylwester Cichórz - świeże i krwiste, podarowane na wyjazd mięso, dawało nadzieję, że w dobrych rękach chórzystów-kucharzy, zamieni się w pyszny i aromatyczny gulasz.

 

Loading ....

Nieliczne panie w mszańskim teamie szybko dokonały przydziału ról - barytony i tenorzy zajęli się czosnkiem i cebulą, papryką zaś panie Marta Jasek i Nina Broczkowska. Nie zważając na podziały "opozycja-koalicja", ręka w rękę ziemniaki obierał rajcowski duet Joanna Kotarba&Adam Wietrzyk. Nad cebulą, podobnie jak nad losem "łącznika" przez osiedle "Krakowska" płakała radna Irena Łacna. Najostrzejsze noże przywieźli do Niżnej chórzyści: Jan Karpierz i Adam Tąta - ich zadaniem było fachowe podzielenie 7 kg. mięsiwa. Kiedy już wszystkie składniki były przygotowane, do dzieła przystąpił kolejny chórzysta - okazało się, że równie dobrze jak ze śpiewem, radzi sobie z gotowaniem Franciszek Rusnarczyk. Z początku nieśmiały i skromny, ale gdy kuszące zapachy jęły się wydobywać z czeluści kotła, przywdział "firmowy" fartuszek i wziął mszański gulasz w swoje ręce. Około godziny 11 nad Niżną, a może i nad całą słowacką Orawą unosiła się już wspaniała woń gulaszowego aromatu na nutę słowacką, czeską i polską. Trzeba nam bowiem wiedzieć, że po raz pierwszy w "gulaszowych" zmaganiach wystąpili nasi bracia Czesi, z bliskiej Cieszynowi gminy Horni Suha (Sucha Górna) W czeskiej ekipie warząchwę nr 1 dzierżył zastępca tamtejszego primatora (burmistrza) Josef Żerdik. Pod 24 kotłami i kociołkami buzował ogień. Każda ekipa miała swoj autorski pomysł na konkursowy gulasz - jedni dodawali majeranku, inni lubczyka, a jeszcze inni obu tych przypraw unikali. Słowacy dolewali wina, inni oliwy - kłopot mieli później jurorzy, bo trzeba było posmakować 24 potraw i wskazać "10" najlepszych.

 

Loading ....

Czas na gotowanie umilali nam gospodarze - miejscowa "dychowka" (orkiestra dęta) wsparta duetem śpiewaczym porwała do tańca także nas. Nawet Słowacy na chwilę porzucili kociołki i na asfalcie poszli w tany z naszymi paniami. Tańczyła radna z chórzystą i rajcowie ze swoimi połowicami. Wreszcie przyszedł czas na koncert naszego chóru. Panowie na chwilę przed występem zniknęli w ...busie. Gotowanie gotowaniem, zabawa zabawą, ale jak trzeba wystąpić, to szacunek nakazuje ubrać się "jak do kościoła". Eleganckie koszule, czarne spodnie. Kamerton w ruch i Piotr Wójcik daje sygnał do rozpoczęcia pierwszego utworu. Słowakom podobają się kolejne brawurowo zaśpiewane pieśni i piosenki biesiadne, że wymienimy tu niektóre tytuły: "Nasze hale", "Na bój", "Maki", "Drogi kraju nasz", "Umówiłem się z nią na dziewiątą" czy "Zimny drań". Nam zaś podobają się bardzo żywiołowe występy grupy tanecznej i zespołu muzyki country. Kiedy ze sceny płyną taneczne rytmy, Słowacy odwiedzają Słowaków, Polaków i Czechów, by skosztować innego w smaku jadła. I my zachęceni przez nich, robimy to samo - najbliżej mamy do Czechów. Wszyscy przyznają, że udało im się przygotować potrawę wyjątkową, takie "specialite de la maison". Dziełu p. Franciszka i jego asystentów też niczego nie brakuje - świadczył o tym długi "ogonek" do mszańskiego kociołka.

 

Loading ....

Kiedy wybiła godzina 13, jurry rozpoczęło obchód całego dymiącego placu - z każdego kotła pobrano konkursowe próbki. Wyniki ogłaszano metodą "wzrostu ciśnienia i emocji", czyli od miejsca 10 do 1. My także liczyliśmy na "pudło" - tym bardziej, że kolejno wyczytywane "cisla" (numery stratowe) nie należały do nas. Oddechy wstrzymaliśmy po ogłoszeniu teamu z miejsca czwartego. Ale na najniższym stopniu stanęli Słowacy, na II miejscu uplasował się również gulasz słowacki. Na zwycięstwo nie liczyliśmy, ale przykro nam też nie było, bo najlepszym gulaszem okazał się ten, który i nam bardzo smakował - gulasz czeski z Suchej Górnej. Po ogłoszeniu wyników, emocje opadły - zapraszani do różnych kociołków, smakowaliśmy potrawy innych, ale zgodnie trzeba przyznać, że swoje najlepsze, a jeden z młodych chórzystów powiedział, że gdyby miał zjeść jeszcze jedną miseczkę gulaszu, to po naszym, skusiłby się na ten czeski - współkompani przy stole potakująco pokiwali głowami - im też pomysł na gulasz spod Cieszyna wyraźnie przypadł do gustu.

 

Loading ....

Po gulaszowej biesiadzie na scenie pojawił się smyczkowo-akordeonowy kwartet - śmiało można powiedzieć, że to zespół reprezentacyjny Niżnej. Węgierskie czardasze, czeskie polki, a nawet nasze góralskie melodie to dla słowackich muzyków przysłowiowa "bułka z masłem" Grali na życzenie - co kto chciał, to usłyszał. Mimo ciężkawych brzuszków, na scenę wdrapali się kolejny raz nasi chórzyści. Tym razem po to, by wspólnie ze słowackimi wirtuozami zaprezentować popularną góralską pieśń "Góralu, czy ci nie żal" i kilka innych, lubianych przyśpiewek i pieśni. Pewnie i noc by nas z gościnnej Niżnej nie wygoniła - tam zawsze czujemy się wspaniale i żal odjeżdżać do domu. Ale wszystko ma swój kres. Już niebawem będziemy gościć niżniaków w Mszanie - przyjadą do nas 20 lipca. Jeszcze tego lata my pojedziemy do nich, by uczestniczyć w wyjątkowym święcie - Pltnickim Dniu. Opisane tu spotkanie i kolejne, które mamy w planach, zapisują następne strony księgi o naszej przyjaźni, która swój początek miała w roku 2008.

 

Loading ....

 

 

 

 

Red.

 

Tekst przeczytany: 1211.
Polecamy
Pogoda w Mszanie Dolnej
 
Wydrukowane z: http://www.mszana-dolna.eu/gulasz-na-cztery-glosy.html