Odwiedzin na stronie:
Online:
Dzisiaj jest: wtorek, 21.11.2017r. Imieniny: Janusza, Marii, Reginy
 
 
Jesteś w » Strona Główna » Aktualności » Archiwum 2012

 

Loading ....

O tym, że mecz w Szaflarach nie będzie "spacerkiem" piłkarze i trener K.S. Turbacz wiedzieli doskonale - górale ograni w "okręgówce" za punkt honoru postawili sobie ograć liderującego rozgrywkom beniaminka z Mszany Dolnej. Poprzeczkę zawiesili wysoko, podobnie jak presing wobec przyjezdnych. Na wąskim i krótkim boisku to zadanie do trudnych nie należało - zawodnicy trenera Franciszka Mrózka nieprzyzwyczajeni do takich wymiarów placu gry, raz po raz tracili piłki wyrzucając je zbyt mocnymi zagraniami poza linie boczne i końcowe boiska w Szaflarach. Początek meczu prowadzonego przez trójkę arbitrów z Gorlic nie zapowiadał emocji, jakich byliśmy świadkami w II połówce tego spotkania. Na "trybunach" (pojedyńcze deski na drewnianych nogach) zasiedli miejscowi, ale i z Mszany kibicować swoim przyjechała grupka ok. 10 osób. W starciu z miejscowymi szans mszańscy fani nie mieli żadnych, bo i średnia wieku, zasób słów, repertuar i znajomość regionalnych przyśpiewek oraz siła głosu, były po stronie gospodarzy. Inaczej było na boisku - tam w I połowie toczył się zacięty bój i trudno byłoby wskazać po tych 45 minutach zdecydowanego kandytata do zgarnięcia po końcowym gwizdku pełnej punktowej puli.

 

Loading ....

Piłkarze Turbacza próbowali różnych wariantów, ale wynik nie ulegał zmianie. Wciąż brakowło gola. Nadeszła w końcu 27 minuta i dynamiczna akcja lewą stroną boiska Bartłomieja Pasia. Na pełnej szybkości minął obrońców i huknął w lewy górny róg bramkarza gospodarzy. 1:0 dla przyjezdnych. Taki obrót sprawy rozzłościł miejscowych kibiców - tak hamskiego, pełnego wulgaryzmów repertuaru jeszcze nie słyszeliśmy. "Regionalne" przyśpiewki z autorskimi aranżacjami młodych górali nie nadają się do zacytowania, chyba że grubo po północy ? Dawka nienawiści i wulgaryzmów rosła z minuty na minutę, podobnie jak stan alkoholowego upojenia niektórych młodych kibiców szaflarskiej drużyny. A tak na marginesie, czy sprzedaż napoju z chmielu w budynku klubowym nie stoi w sprzeczności z ustawą o wychowaniu w trzeźwości ???

 

Loading ....

Nie szczędzono nikogo, ani piłkarzy przyjezdnych, ani sędziów, gdyby przypadkiem gwizdnęli na inną niż "góralska" nuta. Niesieni "dopingiem" górale atakowali zaciekle bramkę Kawuli. Defensorzy Turbacza raz po raz ekspediowali piłkę byle dalej i przed siebie. Udawało się to do 37 minuty. Gdyby obrońcy posłuchali rady mszańskiego bramkarza, do nieszczęścia by nie doszło. Zamiast wybić piłkę za boczną linię boiska, próbowali wyprowadzić kontrę - skończyło się na falu w obrębie "szesnastki" i przeraźliwy gwizdek p. K. Moronia mógł znaczyć tylko jedno; "wapno" dla miejscowych. Rzut karny pewnie wykorzystał P. Kamiński. Na przerwę drużyny schodziły zatem przy wyniku 1:1.

 

Loading ....
 
 
 

Drugie 45 minut to piłkarskie szachy - bramka mogła paść w każdej chwili. Gdyby K.Piekarczyk wykorzystał choć jedną ze swoich bramkowych okazji, to Turbacz dopisałby do swojego dorobku kolejne 3 punkty. Dwukrotnie lot futbolówki do pustej już bramki przeciął szaflarski obrońca z nr. 4 na plecach. Można "gdybać" dalej - gdyby B.Paś i S. Surówka wykończyli swoje akcje ... itd. id. Ale w futbolu liczą się bramki, a nie okazje. W przekroju 90 minut drużyną bezdyskusyjnie lepszą była ekipa Turbacza, która nie umiała tej przewagi przekuć w końcowy sukces. Kto wie jednak, jak potoczyłyby się losy tego meczu, gdyby do akcji nie wkroczył arbiter z Gorlic ? Swoimi dziwnymi decyzjami wprowadził na murawie nerwową atmosferę - przynajmniej w kilku przypadkach, budziły one zdziwienie i konsternację. W 77 minucie doszło do incydentu, który dla losów tego meczu miał decydujące znaczenie.

 

Loading ....

W polu pięciu metrów trwa nerwowe ustawianie szyków obronnych mszańskiej ekipy, przed centrą z narożnika boiska. Roszady te, co zrozumiałe, chcą pokrzyżować piłkarze z Szaflar. Łapany od tyłu przez napastnika gospodarzy kapitan mszańskiej drużyny Ireneusz Potaczek nie wytrzymuje i energicznie odpycha zawodnika Szaflar - w pomeczowym protokole sędzia K. Moroń zapisze, że zawodnik gospodarzy został uderzony celowo... łokciem w twarz. Arbiter nie waha się ani chwili - wyciąga kartonik koloru czerwonego dla kapitana drużyny gości. Sam poszkodowany nie kryje zdziwienia, kiedy widzi, jak sędzia pokazuje rywalowi czerwoną kartkę. Za swoją prowokację sam otrzymuje kartkę koloru żółtego. W podobnych sytuacjach na reprymendzie się kończy, lub obaj piłkarze otrzymują żółte kartki. Dalej sytuacja toczy się jak w kalejdoskopie - swoje zdanie o decyzji sędziego głośno artykułuje D.Wierzycki... '' to są jaja, to naprawdę jest śmieszne...'' mówi. Nie były to z pewnością słowa pełne kurtuazji i szacunku, ale czy obraźliwe? Wobec nich jednak sędzia Moroń obojętny nie był. Znów sięgnął do swojej kieszonki i w przeciągu 60 sekund po raz drugi wyciągnął czerwony kartonik.

 

Loading ....

Na taki rozwój zdarzeń zareagował też trener Turbacza Franciszek Mrózek - łatwo się domyślić, jaki los go spotkał. Arbiter K. Moroń poszedł za ciosem i "ustrzelił" swojego hat-tricka w tym meczu - do dwóch piłkarzy Turbacza, by im raźniej było, dołączył trener Mrózek odesłany na trybuny za krytykowanie, nieomylnego, bądź co bądź sędziego znad Ropy. Dziwić może wrażliwość pana sędziego na gorące komentarze piłkarzy na boisku, a może czasem i mało parlamentarne, ale ten sam arbiter, gdy słyszał w I połowie lecące z trybuny "pozdrowienia" i "życzenia" od fanów drużyny z Szaflar, ani razu nie przywołał kapitana gospodarzy i nie poprosił o przywołanie krewkich szalikowców do porządku. A trzeba wiedzieć, że ich "życzenia", gdyby choć jedno się spełniło, trudno byłoby dziś gorlickiego sędziego szukać pośród nas.

 

Loading ....

Grając w "8" ( czerwone kartki dla Potaczka i Wierzyckiego, trener Mrózek poza boiskiem) przeciw "12" trudno było dowieźć remis do końca - już w doliczonym czasie w obrębie pola karnego sfaulowano gracza Szaflar. I znów "jedenastka" - F.Kamiński nie zwykł takich okazji marnować. Przez ułamek sekundy wydawało się, że szczęście uśmiechnie się do piłkarzy Turbacza. Piłka trafia w słupek i poza plecami K. Kawuli znajduje jednak drogę do siatki.

 

Przegrana staje się faktem. Lider pokonany w Szaflarach 2:1. Taniec tryumfu przed swoimi fanami wykonują piłkarze LKS Szaflary, a przed smutnymi kibicami spod Lubogoszczy swój "pijany taniec" z szalikiem klubowym i puszką piwa (którąś z kolei) wykonuje młody fan tamtejszej drużyny. Z pewnością "śpiący" rycerz z grani Giewontu mocno się dziwił dochodzącym z Szaflar wrzaskom i śpiewom, a niektóre strofy z pewnością go obudziły.
 

 

Loading ....

 

Red.

 

Tekst przeczytany: 795.
Polecamy
Pogoda w Mszanie Dolnej
 
Wydrukowane z: http://www.mszana-dolna.eu/obudzili-spiacego-rycerza-czyli-jak-turbacz-polegl-pod-tatrami.html