Odwiedzin na stronie:
Online:
Dzisiaj jest: piątek, 15.12.2017r. Imieniny: Celiny, Ireneusza, Niny
 
 
Jesteś w » Strona Główna » Aktualności » Archiwum 2013
Śmieci na minusie - radni przed trudną decyzją
 
 
             Wszystko wskazuje na to, że już niebawem zapłacimy więcej za śmieci - przed paroma dniami podczas trwającego prawie 4 godziny wspólnego posiedzenia komisji budżetowej i ochrony środowiska z burmistrzem i skarbnikiem miasta, dokonano podsumowania dwóch pełnych miesięcy (lipiec i sierpień) funkcjonowania nowej ustawy o gospodarce odpadami w Mszanie Dolnej. Wnioski, niestety, nie są optymistyczne. Prawie 28% z nas, mimo złożenia podpisu na deklaracji, a tym samym zobowiązania się do regularnego opłacania usługi odbioru odpadów, o zapłacie zapomina. Po zliczeniu dostarczonych deklaracji okazało się, że nową formułę pozbywania się własnych śmieci zaakceptowało 1726 domowych gospodarstw. Ta liczba robi wrażenie, jednak już dane wpisywane przez właścicieli w poszczególnych rubrykach, mocno zastanawiają, a czasem wręcz dziwią. Wynika z nich bowiem, że z naszego miasta nagle wyemigrowało ponad 1,5 tysiąca mieszkańców - Mszanę Dolną, jak wynika z deklaracji, zamieszkuje nie 8000 tysięcy ludzi, ale 6490. Z deklaracji wynika też, że aż 6282 osoby swoje odpady chce segregować i płacić po 7 zł/os., a pozostałe 208 (stanowi to zaledwie 3,2% ogółu) kłopocić się nie zamierza i akceptuje stawki zdecydowanie wyższe (15 zł/os.)
             Wprowadzenie nowej ustawy w życie, a stało się to w całej Polsce 1 lipca br., poprzedziły długie, a czasem ostre i burzliwe dysputy, także z mieszkańcami podczas wiosennych spotkań w różnych rejonach miasta. Sporów nie uniknięto także wśród radnych i urzędników magistratu. Część miejskich rajców przekonywała, że śmieci muszą być tanie. Nie przekonywały ich wyliczenia przedkładane przez burmistrza i urzędników odpowiedzialnych za wprowadzenie nowych zasad w naszym mieście. Czas biegł nieubłagalnie i nową ustawę trzeba było wcielić w życie - przyjęto zatem wariant optymistyczny: Mszana Dolna nagle się nie wyludni, wszyscy będą regularnie płacić, a ilość osób wpisanych w deklaracji będzie równa tej zamieszkałej pod wspólnym dachem. Żadne z trzech pobożnych życzeń niestety się nie spełniło. Zamiast 8 tysięcy mieszkańców, mamy 6490. Właściciele aż 345 gospodarstw, mimo że deklaracje wypełnili i worki z odpadami wystawiają regularnie, za tę usługę nie płacą. Wstydliwą plagą są nieprawdziwe dane dotyczące ilości osób zamieszkałych w jednym gospodarstwie - nie są rzadkością sytuacje, gdy pod jednym dachem zamieszkuje 7 osób, ale właściciel wpisał tylko siebie i zamiast 49zł/mc, wpłaca jedyne 7zł. Ilość worków przed posesją "mówi" sama za siebie - takiej ilości odpadów jedna osoba nie jest w stanie wyprodukować. Te gospodarstwa nie figurują w rubryce "nie płacą". Ich właściciele przecież płacą, ale tylko 1/7, 1/4, czy 1/2 tego, co, gdyby uczciwie rzecz traktowali, płacić powinni. Opisane sytuacje dają się bardzo precyzyjnie wycenić - obraz jaki się jawi jest smutny i ponury. Okazuje się bowiem, że zawsze uczciwi i dziś uczciwości nie porzucili, a ci, którzy swoje śmieci zwykle spalali, wywozili nad rzeki i potoki, podrzucali do miejskich koszy, na przystankowe wiaty, swoje złe nawyki tylko lekko zmodyfikowali - żeby się nikt nie przyczepił, deklarację wypełnili. O segregacji słyszeli, ale na czym polega, tym już głowy sobie nie zaprzątują. Są przekonani, że nikt do ich domu nie przyjdzie i osób tam zamieszkałych nie policzy, zatem bez cienia wstydu, "zapominają" o pozostałych domownikach i w rubryce "ilość osób" wpisują cyferkę 1, a czasem 2, podczas, gdy powszechnie wiadomo, że oprócz właściciela, jest jeszcze jego małżonka, piątka dzieci w szkole podstawowej i babcia. Od tego gospodarstwa regularnie, to prawda, wpływa do kasy całe 7 zł, a winno zdecydowanie więcej.
            Jak to wszystko przekłada się na stan gospodarki śmieciowej w naszym mieście? Już pierwsze założenie do kalkulacji o liczbie mieszkańców kładzie na przysłowiowe łopatki obowiązujące dziś wyliczenia. Zamiast 8 tysięcy mieszkańców, mamy 6490 osób. Gdyby z nich wszyscy płacili, to do kasy winno co miesiąc wpłynąć 45.658zł, ale nie wpływa z przyczyn podanych wyżej. Na koniec każdego miesiąca PUK EMPOL z Tylmanowej wystawia zgodnie z umową fakturę za nasze odpady - jej wartość to 51.948zł. Gdy do tej kwoty doliczymy comiesięczne zaległości mieszkańców, koszty etatu (1 w referacie gospodarki odpadami i 1/4 w księgowości), papier, wysyłka upomnień i wezwań, to na koniec każdego miesiąca, by system się dopiął (samosfinasował), brakuje ponad 13 tysięcy złotych. Kończy się wrzesień, trzeci miesiąc obowiązywania nowej ustawy - finansowy bilans w naszym mieście po tym okresie ma wynik ujemny (prawie 50 tys.zł)
              Co dalej? Nowa ustawa nie dopuszcza "łatania" śmieciowej dziury środkami z innych, niż wpłaty mieszkańców, źródeł. Należało tak skalkulować stawki, żeby wpłaty od mieszkańców w 100% pokryły koszty wywozu odpadów z gminy. Dziś wiemy, że stawka 7zł/os. przy segregacji i 15zł/os. przy zmieszanych odpadach, kosztów nie pokrywa. Rada Miasta stanie przed bardzo trudnym zadaniem - by nie powiększać "śmieciowej dziury" musi rozważyć zmianę obowiązująch dziś stawek. Według wyliczeń magistratu realną stawką będzie 9zł/os. za śmieci segregowane i 17zł/os. za odpady zmieszane. Zmienią się również stawki dla rodzin wielodzietnych - tam również do obowiązująch stawek trzeba będzie doliczyć 2zł.
               Dziś można już dokonać pierwszych ocen i porównania stawek obowiązujących w Polsce - wniosek generalny, jaki nasuwa się po analizie stawek losowo wybranych 160 jst. (miast i gmin) jest taki, że mieszkańcy gmin wiejskich płacą mniej. Dla przykładu w nieodległym od nas Tymbarku (gmina wiejska), mieszkańcy sami muszą zaopatrzyć się w worki i jeśli segregują płacą za osobę 4zł - pytanie tylko, czy na wszystkie wytworzone śmieci zakupują worki, a jeśli nie, to gdzie te "nadprogramowe" odpady lądują?  W Bochni (miasto) mieszkańcy płacą "per capita" -  9zł za śmieci segregowane. Trudno znaleźć gminę miejską ze stawką 7zł i niższą. Generalnie, opłaty w miastach mieszczą się w widełkach od 9 do 11zł. ale znajdziemy też miasta, np. Pruszków, gdzie stawka za segregowane to 12,5zł. Tczew - 13zł. Pisz -12zł. Węgorzewo -12zł. Turek - 13zł, a w Nowej Rudzie aż 15,27zł.
              Na początku października do drzwi dłużników zapukają funkcjonariusze Straży Miejskiej i wręczą wezwania do zapłaty zaległych należności za oddane śmieci. Będzie to też okazja do weryfikacji ilości osób wpisanych na deklaracji z ich rzeczywistą ilością w gospodarstwie. Te procedury nie należą do przyjemnych, ale innej drogi nie ma. Na dziś sytuacja wygląda tak, że uczciwi płacą za tych, którzy bez skrupułów wpisują do deklaracji nieprawdziwe dane i potwierdzają to własnoręcznym podpisem, a inni mimo, że worki z odpadami wystawiają, o zapłacie "zapominają". Poniżej, w tabeli pokazujemy "geografię" naszego podejścia do obowiązków narzuconych nam przez nową ustawą o gospodarce odpadami. W poszczególnych rubrykach znajdziemy nazwę ulicy, a w kolejnych, ilość gospodarstw płacących regularnie i tych od obowiązku się wymigujących. Może niektórym z nas lektura ta da do myślenia i uzmysłowi, że nawet jeśli prawo nam się bardzo nie podoba, to musimy je szanować i przestrzegać. 
 
 
 
Tabela. Ulice miejskie uszeregowane od najgorzej do najlepiej płacących za odpady komunalne.
 
Tekst przeczytany: 1433.
Polecamy
Pogoda w Mszanie Dolnej
 
Wydrukowane z: http://www.mszana-dolna.eu/smieci-na-minusie-radni-przed-trudna-decyzja.html