|
Zanim tzw. "ustawa śmieciowa" wejdzie w życie i na dobre zagości w naszej mentalności, trochę czasu jeszcze upłynie - wiemy, że 1 stycznia 2012 roku Samorządy będą mieć prawo i obowiązek opracowania regulaminów, wyłonienia w przetargu firmy odbierającej od mieszkańców śmieci, ale również i to jest absolutne novum, naliczania każdemu mieszkańcowi gminy/miasta opłaty ("podatku śmieciowego").

Czy nowe prawo będzie skutecznym antidotum na nasze złe przyzwyczajenia ? Pewnie z czasem tak, ale niedobre nawyki niektórych z nas, pieczołowicie kultywowane przez lata, trudno będzie tak od razu, od 1 stycznia przyszłego roku porzucić. Jest jednak nadzieja, że ci wszyscy, którzy od lat, kilka razy w tygodniu, a niektórzy nawet codziennie, wczesnym rankiem lub nocą, śmieci ze swoich domów podrzucają do miejskich koszy, zrozumieją że ta naganna praktyka nie ma już sensu, bo i tak za każdy miesiąc "podatek śmieciowy" trzeba będzie zapłacić. Dźwiganie zatem foliowych reklamówek z odpadami i upychanie ich w niewielkich koszach ulicznych przestanie się opłacać.

A jak to jest dziś w Mszanie Dolnej ? Może na kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia warto się nad tym zastanowić, bo to nie tylko problem natury społecznej, ale i moralnej. Jeśli bowiem tym wszystkim, którzy wytworzone w swoich domach śmieci podrzucają do koszy ulicznych, wydaje się, że nic się nie stało, to dobrze by było, żeby uświadomili sobie, że za te ich śmieci płacą wszyscy - pracownicy ZGK kilka razy w tygodniu opróżniają kosze, ich zawartość trafia do wielkiego kontenera. Pełny odbiera z placu firma z którą Urząd Miasta ma podpisaną umowę. Z informacji przekazanych przez dyr. ZGK Tomasza Dula wynika, że śmieci wybierane z ulicznych koszy z terenu miasta, to średnio 3-4 pełne kontenery w miesiącu - w jednym mieści się 7 m3 odpadów, a płacimy za niego z miejskiej kasy 453 zł. brutto. Te niemałe pieniądze pochodzą z naszych kieszeni i powinny być wydane z pewnością na inne cele. Gdyby ulicznych koszy nie zapełniały foliowe torby ze śmieciami i odpadami naszych mieszkańców, ale niestety i przyjezdnych, a także gości sezonowych, to można śmiało zaryzykować tezę, że jeden, góra dwa kontenery, pewnie wystarczyłyby na cały rok.

"Ulubione" kosze stoją w centrum - przy ulicy Jana Pawła II są cztery i prawie zawsze pełne foliowych toreb wypełnionych odpadami z domów. Nawet kosz tuż pod schodami kościoła kusi i tam również można spotkać śmieci przyniesione z domu. Największą jednak popularnością cieszą się kosze z ul. Spadochroniarzy - tu śmieci domowe, jeśli szybszy był sąsiad, gromadzimy nawet wokół koszy, bo przecież "komunalna" i tak to uprzątnie. Do niesławnej "galerii" dołączyła też ul. Ogrodowa - kiedy było na niej ciemnawo, nie było chodników i ławek, a wielkie dziury straszyły kierowców, śmieci tu się nie spotykało. Od roku kosze są systematycznie napełniane odpadami z domów, ale i z firm. Tu również swoje odpady pozostawiają wekendowi goście.
Dobrego sposobu na walkę z nieuczciwością chyba nie ma? Pozostaje apel do tych wszystkich, którym uczciwi mieszkańcy refundują wywóz śmieci, by skończyli ten naganny proceder. Przedświąteczny okres jest do tego znakomitą okazją.
Red.
|